Arbuz

opiekun wirtualny:
Kaja
płeć: pies
odszedł w wieku: 7 lat
rasa: mieszaniec
wysokość w kłębie: 68 cm
waga: 51 kg
miasto: Milanówek
opis:
2 LIPCA 2020 R. Z OGROMNYM ŻALEM I W POCZUCIU RÓWNIE OGRONEJ STRATY, POŻEGNALIŚMY ARBUZA. NIESTETY CHOROBA, Z KTÓRĄ TAK DZIELNIE WALCZYŁ OD WIELU MIEŚIECY WESZŁA W ETAP BARDZO NIERÓWNEJ WALKI … NIE MOGLIŚMY POZOWOLIĆ BY CIERPIAŁ. DO KOŃCA BYLI PRZY NIM WOLONTARIUSZE ELA I PAWEŁ, Z KTÓRYMI ARBUZ BYŁ BARDZO ŻRZYTY ------- Arbuz nie należy do schroniskowych maluszków. Plasuje się raczej w górnej półce wymiarowej, choć nie będziemy mu tego wygadywać. Każdy rodzi się takim, jakim natura go stworzyła, nie mamy na to wpływu. Jest naszym schroniskowym wielgusem, który skradł już nie jedno wolontariackie serce. Początki naszej znajomości nie były łatwe. Arbuz był psem niepokornym i krnąbrnym, co w połączeniu z jego gabarytami nie stanowiło łatwego materiału do pracy. Na szczęście okazało się, że jest też niesamowicie inteligentnym psem. Dlatego z czasem udało się nauczyć Buziaczka pięknego spacerowania, panowania nad emocjami i poznawania się z grzecznymi przedstawicielami swojego gatunku. Zabawy i miziania nie musieliśmy Buziaczka uczyć, ponieważ szybko okazało się, że ogromny z niego pieszczoch i wielbiciel psich zabawek. Gania za nimi jak szalony, żeby później przybiec po obiecaną smakołykową nagrodę. Niestety życie potrafi płatać nam przykre psikusy. Gdy Arbuz nareszcie stał się psem gotowym do adopcji nastąpił prawdziwy krach. Chłopak zachorował i to na nowotwór. Arbuziak zachorował na jesieni 2019r. Diagnoza brzmiała bezlitośnie: chłoniak śródpiersia. Dzięki dobroczynności ludzi udało się podjąć leczenia onkologicznego. W efekcie guz zmniejszył rozmiar z ok. 20 x 15 cm do ok. 3 cm. Różnica jest ogromna. Niestety pomimo zmniejszenia się guza nadal musimy kontynuować terapię. Aż do skutku, czyli wchłonięcia się guza. Nie jest wykluczone, że Arbuz będzie musiał dostawać chemię do końca swoich dni... Decydujemy się na to, ponieważ Buziak leczenie toleruje niezwykle dobrze. Odkąd dostaje chemię, nie widać po nim choroby. Terapia działa, a on jest radosnym, normalnym psem, który lgnie do człowieka i ma takie same potrzeby jak wszystkie inne psiaki. Dzięki częstym wizytom u weterynarza Arbuz nauczył się jeździć samochodem oraz znosić wszystkie zabiegi weterynaryjne. Stał się naszą schroniskową maskotką z dużym ciałkiem do przytulania. Każdy jednak rozumie, że schronisko nie jest dobrym miejscem dla żadnego psa, a dla psa chorego jest wyjątkowo trudne. Wiemy, że najlepszym, co mogłoby go spotkać, byłby prawdziwy, własny dom. Znalezienie domu dla dużego, chorego psa jest wyjątkowo trudne. Jeśli jednak chciałbyś dać dom Arbuzowi, to mamy dla Ciebie rewelacyjną wiadomość. Wspaniali, zaprzyjaźnieni ludzie zaoferowali finansowanie leczenia Arbuza dla osoby, która zdecyduje się go adoptować! Niech pieniądze nie stanowią bariery do adopcji! Wciąż nie przestajemy wierzyć, że cuda się zdarzają. Chcesz być cudem dla Arbuza? Zadzwoń do nas!